Zagadnieniu temu poświęcono webinar pt. „Conversations on Cancer: Religious Literacy and Spiritual Care for Patients and Caregivers” (Rozmowy o nowotworze: wiedza religijna i opieka duchowa nad pacjentami i opiekunami) zorganizowany przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA).
Najważniejsze informacje
- Choroba nowotworowa wpływa nie tylko na ciało, ale także na psychikę, relacje, poczucie sensu, bezpieczeństwa i nadziei.
- Wsparcie duchowe nie musi oznaczać wyłącznie religijności – może dotyczyć wartości, lęku, nadziei, relacji, potrzeby rozmowy lub poszukiwania sensu.
- Opieka duchowa powinna być prowadzona z uważnością, neutralnością i pełnym poszanowaniem światopoglądu pacjenta.
- Wsparcia potrzebują również bliscy chorych oraz personel medyczny, którzy także mierzą się z emocjonalnym obciążeniem choroby.
- Holistyczna opieka onkologiczna uzupełnia leczenie medyczne, pomagając dostrzec w pacjencie nie tylko rozpoznanie kliniczne, ale przede wszystkim człowieka.
Duchowość w leczeniu raka – dlaczego jest ważna?
Głównym celem dyskusji poświęconej duchowości i religijności w chorobie nowotworowej jest zwrócenie uwagi na obszar, który wciąż bywa marginalizowany. Pacjent z nowotworem często słyszy o wynikach badań, schematach chemioterapii, operacji czy rokowaniach. Rzadziej ktoś pyta go o lęk, samotność, potrzebę sensu, nadzieję, modlitwę, rytuały, przekonania albo to, co daje mu siłę w najtrudniejszych momentach. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że opieka paliatywna i wspierająca powinna odpowiadać także na cierpienie duchowe, obok fizycznego, psychologicznego i społecznego.
Religijność a duchowość w chorobie nowotworowej
Jednym z ważnych tematów webinaru jest rozróżnienie religijności i duchowości. Religia wiąże się najczęściej z określoną wspólnotą, tradycją, obrzędami, zasadami i praktykami. Duchowość jest pojęciem szerszym. Może oznaczać osobiste poszukiwanie sensu, wewnętrznego pokoju, celu, więzi z innymi ludźmi, naturą, wartościami albo Bogiem. Dla części pacjentów duchowość wyraża się w modlitwie i sakramentach. Dla innych – w rozmowie z bliskimi, refleksji nad życiem, sztuce, ciszy, medytacji lub potrzebie pojednania.
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie w praktyce medycznej. Lekarz, pielęgniarka, psychoonkolog czy opiekun nie powinni zakładać, że wsparcie duchowe dotyczy wyłącznie osób religijnych. Pacjent niewierzący również może doświadczać lęku przed śmiercią, pytań o wartość życia czy potrzeby zostawienia po sobie czegoś ważnego. Dobra opieka duchowa nie polega więc na narzucaniu przekonań, ale na uważnym słuchaniu i stworzeniu warunków, w których chory może mówić o tym, co naprawdę jest dla niego ważne.
Świadomość religijna w opiece nad chorym na raka
Drugim kluczowym zagadnieniem jest tak zwana świadomość religijna, czyli podstawowa świadomość personelu medycznego dotycząca różnych religii, tradycji i światopoglądów. Nie chodzi o to, by lekarz stawał się teologiem. Chodzi o wrażliwość, która pomaga uniknąć nieporozumień i lepiej rozumieć decyzje pacjenta. Przekonania religijne mogą wpływać na sposób podejmowania decyzji terapeutycznych, stosunek do procedur medycznych, potrzeby dietetyczne, obecność rodziny przy łóżku chorego, rytuały związane z umieraniem czy oczekiwania wobec rozmowy o rokowaniu.
Brak takiej świadomości może prowadzić do napięć. Pacjent może zostać niesłusznie oceniony jako „trudny”, „nieracjonalny” albo „niechętny leczeniu”, podczas gdy jego zachowanie wynika z głęboko zakorzenionych przekonań. Z drugiej strony świadomość religijna pomaga personelowi zadawać właściwe pytania: „Czy są jakieś przekonania, które powinniśmy wziąć pod uwagę w planowaniu leczenia?”, „Czy potrzebuje pan/pani kontaktu z duchownym albo osobą wspierającą duchowo?”, „Co daje panu/pani siłę w tym czasie?”. Takie pytania mogą zmienić atmosferę leczenia z czysto proceduralnej na bardziej ludzką.
Wsparcie duchowe pacjenta i jego bliskich
Wsparcie duchowe w onkologii nie dotyczy wyłącznie pacjenta. Choroba nowotworowa obejmuje całą rodzinę. Bliscy często żyją w ciągłym napięciu: organizują wizyty, towarzyszą w leczeniu, podejmują decyzje, opiekują się chorym w domu, ukrywają własny lęk i zmęczenie. Zdarza się, że opiekunowie są emocjonalnie wyczerpani, ale nie czują, że mają prawo prosić o pomoc, bo „to przecież nie oni chorują”.

Tymczasem opiekunowie również potrzebują wsparcia – psychologicznego, społecznego i duchowego. Potrzebują rozmowy o poczuciu winy, bezradności, żalu, nadziei i granicach własnych możliwości. WHO podkreśla, że opieka paliatywna obejmuje nie tylko pacjentów, ale także ich rodziny, a poprawa jakości życia dotyczy również opiekunów. W praktyce oznacza to, że system leczenia powinien dostrzegać nie tylko chorego na oddziale, ale także osobę siedzącą obok łóżka – często równie przestraszoną i samotną.
Katolicka perspektywa choroby
Z perspektywy katolickiej opieka duchowa nie rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy pacjent prosi o modlitwę lub sakramenty. Kapelan Hospicjum Dobrego Samarytanina, ksiądz Józef Trąbka nie zgadza się z powszechnym poglądem, że do hospicjum idzie się umierać. Chociaż trafiają tam osoby, wobec których zakończono leczenie przyczynowe, nadal można chronić ich godność, łagodzić cierpienie i pomagać w przeżyciu pozostałego czasu zgodnie z ich potrzebami.
„Ludzie umierają wszędzie. Hospicjum jest natomiast miejscem, w którym pielęgnuje się życie. Nasze odchodzenie powinno wiązać się z szacunkiem dla godności człowieka, który przeżywa najtrudniejsze chwile w swoim życiu, oraz dla jego rodziny” – mówi ksiądz.
Choroba nowotworowa może wywołać bunt, złość i niezgodę na własne cierpienie. Dotyczy to również relacji człowieka z Bogiem. Sprzeciw czy pytanie „dlaczego?” nie muszą oznaczać utraty wiary. Mogą być częścią szczerego przeżywania sytuacji, na którą chory nie jest gotowy. Jak podkreśla ksiądz Józef, proces ten u każdego przebiega inaczej: niektórzy wcześniej odnajdują spokój, inni pozostają w buncie również po przyjęciu do hospicjum.
„Ludzie kłócą się z Panem Bogiem” – przyznaje kapelan. „Pacjenci różnie reagują na wiadomość o nowotworze. Jedni wcześniej znajdują oparcie w wierze, inni buntują się przeciwko Bogu i nie potrafią przyjąć tego, co ich spotkało. Nie wiem, jak sam zachowałbym się w podobnej sytuacji. Kiedy ktoś nie jest gotowy na sakramenty, pytam i pozostawiam mu czas na decyzję. Niekiedy dopiero podczas kolejnej wizyty pojawia się prośba o spowiedź. Widzę też ludzi, którzy po wielu latach świadomie do niej wracają i odzyskują duchową siłę. Choroba nadal jest obecna, ale potrafią spojrzeć inaczej na siebie, swoje cierpienie i przemijanie” – tłumaczy ks. Trąbka.
Posługa kapelana nie powinna ograniczać się do rozmów o religii i udzielania sakramentów. Niekiedy pierwszym krokiem jest zwykła rozmowa o rodzinie, zainteresowaniach lub codziennych sprawach. Dopiero zbudowanie relacji może otworzyć przestrzeń do pytań o sens, przemijanie, winę czy pojednanie. Jeśli pacjent tego chce, spowiedź, namaszczenie chorych i modlitwa mogą dawać poczucie duchowego uporządkowania oraz pomagać spojrzeć na chorobę jako na część doświadczenia, które nie wyczerpuje całej tożsamości człowieka.
Znaczenie ma również uczciwa komunikacja z rodziną. „Spotykałem rodziny, które prosiły, żebym nie mówił ich bliskiemu, że przebywa w hospicjum. Chciały go w ten sposób ochronić. Tymczasem podczas rozmowy z pacjentem okazywało się, że dobrze wie, gdzie jest, i rozumie, że rodzina próbuje coś przed nim ukryć. Taka sytuacja nie służy żadnej ze stron. Takie rozmowy również należą do mojej posługi. Kontakt z księdzem nie ogranicza się przecież do udzielania sakramentów i poruszania tematów religijnych. Rozmawiamy o różnych sprawach. Chorzy nie są wyłącznie osobami, którym pomagamy – sami także wiele nam przekazują i wiele nas uczą” – zaznacza kapelan.
Próba ukrywania przed pacjentem rzeczywistego stanu zdrowia może pogłębiać jego osamotnienie i odbierać mu możliwość pożegnania, odnowienia relacji lub uporządkowania ważnych spraw. „Proszę księdza, ja wiem wszystko, wiem, gdzie jestem” – takie słowa ksiądz usłyszał od pacjenta, którego rodzina prosiła wcześniej o przemilczenie faktu pobytu w hospicjum. Ksiądz zaznacza, że milczenie podejmowane w dobrej wierze może pozostawić chorego samego z myślami, o których potrzebuje z kimś porozmawiać. Wsparcie duchowe powinno pomagać w takich rozmowach, ale nie może narzucać choremu religijnej interpretacji choroby ani wymuszać pojednania.
Oswoić lęk, czyli jak to robią buddyści
W Polsce pacjenci mogą liczyć na opiekę duchową nie tylko ze strony katolickich księży. Dla przykładu, w Warszawie działa Buddyjski ośrodek medytacji diamentowej drogi, który współpracuje z takimi ośrodkami jak szpital uniwersytecki WUM. Został on założony przez nieżyjącego już lamę Ole Nydahl, który zwracał uwagę, że przygotowanie do śmierci nie powinno rozpoczynać się dopiero w momencie terminalnej diagnozy. W tradycji buddyjskiej medytacja oraz refleksja nad przemijaniem mają pomagać w rozpoznawaniu lęku bez podporządkowywania mu całego doświadczenia. Nie chodzi przy tym o usunięcie trudnych emocji ani o przekonywanie chorego do określonej wizji życia po śmierci. Istotne jest stworzenie przestrzeni, w której może on spokojnie przeżywać własne pytania, zgodnie ze swoim światopoglądem.
Szczególnie ważne jest zachowanie bliskich. Według lamy Nydahla osoby towarzyszące powinny dawać choremu poczucie bezpieczeństwa i pozwolić mu odejść, zamiast obciążać go własnym lękiem albo próbować za wszelką cenę zatrzymać przy życiu.
„Człowiek jest w stanie wykroczyć poza własne „ja”. Nagle to, co może zrobić dla innych, staje się ważniejsze niż to, co stanie się z nim samym. Istnieje w nas głębokie zrozumienie, że inni są ważniejsi niż my i że są rzeczy ważniejsze niż pojedyncza osoba” – opowiadał lama.
Wspomina on również historię pewnej umierającej kobiety, którą miał okazję poznać. „Mimo bliskości śmierci ta kobieta myślała o przyszłości dziecka i męża. To bardzo szerokie spojrzenie. Kiedy uwaga skupia się wyłącznie na nas samych, łatwo pozostajemy pochłonięci własnymi problemami. Zwracając się ku innym, znajdujemy sprawy, którymi możemy się zająć, i działania, które mają znaczenie. Zdarza się, że to, co możemy zrobić dla drugiego człowieka, okazuje się ważniejsze niż to, co stanie się z nami. Taką możliwość dostrzegam w ludzkim umyśle” – tłumaczy.
Obecność, dotyk, cisza i możliwość pożegnania mogą być ważniejsze niż poszukiwanie właściwych słów. Opowiadając o śmierci swojej żony Hannah, nauczyciel podkreślał znaczenie spokojnego czuwania oraz stworzenia bliskim warunków do pożegnania.
Z perspektywy opieki onkologicznej warto oddzielić te praktyczne wskazówki od buddyjskich przekonań dotyczących natury umysłu i odrodzenia. Dla pacjenta należącego do tej tradycji mogą być one źródłem nadziei, sensu i wewnętrznego ładu. Personel nie powinien ich jednak ani podważać, ani przedstawiać jako wiedzy medycznej. Jego rolą jest rozpoznanie, co pomaga konkretnemu choremu, oraz zadbanie, aby proponowane wsparcie pozostawało zgodne z jego potrzebami i przekonaniami.
Duchowość jako element nowoczesnej opieki onkologicznej
Coraz więcej opracowań medycznych zwraca uwagę, że duchowość i religijność mogą wpływać na sposób radzenia sobie z chorobą, jakość życia i potrzeby pacjentów onkologicznych. National Cancer Institute wskazuje, że duchowość jest ważnym aspektem opieki dla wielu chorych, a ocena potrzeb duchowych może pomóc zespołowi medycznemu lepiej zrozumieć, jak pacjent przeżywa chorobę i leczenie. Nie oznacza to, że duchowość zastępuje terapię medyczną. Oznacza raczej, że leczenie człowieka wymaga zobaczenia czegoś więcej niż wyników badań i rozpoznania klinicznego.
Największym wyzwaniem pozostaje wdrożenie takiego podejścia w codziennej praktyce. Potrzebne są szkolenia dla personelu, współpraca lekarzy z psychologami, psychoonkologami, kapelanami i świeckimi specjalistami od wsparcia duchowego, a także proste narzędzia do rozpoznawania potrzeb pacjenta. Ważne jest również, aby wsparcie duchowe było proponowane z szacunkiem dla wolności chorego. Pacjent powinien mieć prawo zarówno do rozmowy o wierze, jak i do odmowy takiej rozmowy. Kluczowe są delikatność, neutralność i podążanie za tym, co mówi sam chory.
Holistyczna opieka onkologiczna
Inicjatywa poświęcona duchowości w onkologii wpisuje się w szerszą zmianę myślenia o leczeniu. Coraz wyraźniej widać, że pacjent nie jest „przypadkiem medycznym”, ale osobą z historią, rodziną, lękami, przekonaniami, nadziejami i potrzebą godności. Leczenie nowotworu nie powinno ograniczać się do walki z samą chorobą. Powinno obejmować człowieka, który z nią żyje.
Dlatego rozmowa o duchowości i religijności w opiece onkologicznej jest tak potrzebna. Nie jest tematem pobocznym ani luksusem dla nielicznych. Jest przypomnieniem, że w centrum medycyny stoi człowiek – nie tylko jego ciało, ale także jego psychika, relacje, wartości i pytania, na które nie zawsze da się odpowiedzieć językiem wyników laboratoryjnych. Holistyczna opieka onkologiczna nie rezygnuje z nauki. Przeciwnie: uzupełnia ją o uważność, empatię i szacunek dla tego, co dla pacjenta jest najgłębiej ludzkie.
Jak znaleźć wsparcie?
Nie musisz mierzyć się z duchowym ciężarem choroby samodzielnie. Wsparcie możesz znaleźć w różnych miejscach – zarówno w ramach systemu opieki zdrowotnej, jak i poza nim. Najważniejsze jest, aby forma pomocy była zgodna z Twoimi potrzebami, przekonaniami i granicami.
- Zapytaj lekarza, pielęgniarkę lub koordynatora opieki, czy w placówce dostępny jest kapelan, duszpasterz, psychoonkolog albo psycholog.
- Jeśli potrzebujesz kontaktu z duchownym określonego wyznania, powiedz o tym personelowi lub skontaktuj się ze swoją parafią, wspólnotą religijną albo duszpasterstwem chorych.
- Jeśli nie szukasz wsparcia religijnego, możesz poprosić o rozmowę z psychoonkologiem, psychologiem, terapeutą lub osobą prowadzącą grupę wsparcia w Twoim ośrodku.
- Jeśli wcześniej korzystałeś z pomocy psychologicznej we własnym zakresie, możesz także zapytać, czy możliwy byłby przyjazd psychologa do szpitala.
- Twoi bliscy również mogą prosić o pomoc – szczególnie wtedy, gdy czują przeciążenie, lęk, bezradność albo potrzebują rozmowy o sytuacji rodzinnej.
- Masz prawo przyjąć wsparcie, odmówić go albo zmienić zdanie. Dobra pomoc duchowa i emocjonalna powinna zawsze respektować Twoje przekonania i granice.