Od własnej postawy do realnego wpływu
Siła przykładu i kluczowa rola zaufania
Jednym z najsilniejszych, a jednocześnie często niedocenianych narzędzi perswazji jest dawanie przykładu własnymi skutecznymi działaniami: w tym wypadku własną postawa wobec zdrowia. Spójność między deklaracjami a działaniami wzmacnia przekaz: decydując, czy jesteśmy odpowiednią osobą, żeby radzić bliskiemu w zakresie zdrowia, warto zastanowić się, czy pod kątem własnych doświadczeń i nastawienia będziemy postrzegani w wiarygodny sposób.
Nawet rozległa wiedza – w tym wiedza kliniczna – nie gwarantuje skutecznego wpływu, jeśli rozmówca nie darzy nas zaufaniem. Buduje je bardzo wiele czynników, m. in. okazywanie autentycznej troski oraz umiejętność słuchania, ale także historia wspólnych doświadczeń z daną osobą oraz liczne czynniki poza naszą kontrolą. W praktyce oznacza to, że skuteczność rozmowy zależy nie tylko od argumentów, ale przede wszystkim od relacji.
Każda sytuacja jest inna
Niechęć do wizyty lekarskiej może wynikać z bardzo różnych przyczyn: wiary w niesprawdzone metody, obawy przed diagnozą, chęci oszczędzenia czasu lub środków, zmęczenia długotrwałą diagnostyką, błędnego i szkodliwego przekonania, że czujność w zdrowiu jest oznaką słabości – i wielu innych. Rozpoznanie źródła oporu jest warunkiem dobrania właściwego sposobu rozmowy.
Wsparcie bliskiego nie oznacza zastępowania roli specjalisty. Kluczowe jest korzystanie ze sprawdzonych źródeł i zrozumienie specyfiki problemu, którego sygnały nas niepokoją – inne podejście będzie właściwe w przypadku niestosowania się do zaleconych kontroli w przebiegu już wdrożonej terapii, inne przy niechęci do rutynowej profilaktyki bez niepokojących objawów, jeszcze inne w przypadku podejrzeniu zaburzeń odżywiania czy przy problemach z uzależnieniami.
Bez względu na charakter sytuacji warto zaproponować praktyczne wsparcie na miarę własnych możliwości: wysłuchanie, pomoc w znalezieniu specjalisty, towarzyszenie w oczekiwaniu na wizyty, dyspozycyjność w trakcie leczenia. Dla wielu osób to właśnie poczucie osamotnienia (emocjonalnego czy logistycznego) stanowi jedną z barier w skorzystaniu z usług medycznych. Niekiedy możliwe (i pomocne) jest wspólne zapisanie się na wizyty kontrolne.
Dzielenie się wiedzą i różnorodnością doświadczeń – z cierpliwością
Gdy otwarta rozmowa jest możliwa, warto rozpocząć ją od faktów, z którymi obie strony mogą się zgodzić. Neutralne, obserwacyjne komunikaty i nazwanie własnych emocji (np. „Schudłeś, więcej palisz, jesteś ostatnio w dużym stresie – martwię się”) zmniejszają ryzyko obronnej reakcji. Wypowiedzi oceniające lub bagatelizujące obawy osłabiają gotowość do dialogu. Nawet najbardziej przekonujące dane naukowe mogą nie zadziałać, jeśli rozmowa nie odbywa się w bezpiecznych warunkach emocjonalnych.
Niechęć do wizyt lekarskich bywa konsekwencją przekonań ukształtowanych przez nieaktualną już wiedzę – nieznajomości nowych opcji leczenia, powodujących postrzeganie choroby jako „wyroku” (co może paraliżować, zamiast motywować), niedoceniania ryzyka zdrowotnego (np. w wypadku rezygnacji z zaleconych w danym przypadku szczepień) lub przeciwnie, bagatelizowania czy normalizowania potencjalnie niepokojących objawów. Zwrócenie uwagi na postęp diagnostyczno-terapeutyczny z powołaniem się na sprawdzone dane o skuteczności nowych form terapii ma szansę zmienić perspektywę rozmówcy. Wzrost świadomości prozdrowotnej w społeczeństwie sprawia, że rozmowy o diagnostyce i kontroli choroby z bliskimi mogą stać się łatwiejsze. Dostępność rzetelnych treści edukacyjnych – w internecie, mediach tradycyjnych i placówkach ochrony zdrowia – ma realny potencjał motywacyjny i pomaga odciążyć rodziny w sytuacjach, gdy troska napotyka opór.
Negatywne doświadczenia z przeszłości, w tym wynikające z niepowodzeń w komunikacji lekarz-pacjent (przykładowo – uciążliwość skutków ubocznych, na które nie było się odpowiednio przygotowanym), mogą zniechęcać do kolejnych konsultacji i przestrzegania zaleceń. W takich sytuacjach pomocne bywają konkretne, pozytywne przykłady innych osób, które doświadczyły empatycznej opieki i realnych korzyści z leczenia. Należy przy tym pamiętać o wyjątkowości każdej sytuacji. Lepiej powstrzymać się od stawiania pochopnych analogii i nieuzasadnionych obietnic („To te same objawy, co na początku u znajomego – to na pewno chłoniak”, „Dopiero trzeci specjalista koleżance pomógł, u Ciebie też tak będzie”).
Gdy próby rozmowy wprost zawodzą
Warto pamiętać o granicach skuteczności presji i wywierania pośredniego wpływu. Krótkoterminowo skuteczne działanie nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Szantaż czy manipulacja mogą doprowadzić do wykonania odwlekanego badania czy umówienia odkładanej wizyty lekarskiej, ale jednocześnie obciążą relację i nie rozwiązują na przyszłość faktycznego źródła problemu. Czasem jednak pomocne okazuje się zaangażowanie zaufanej osoby trzeciej, która może być dla bliskiego potencjalnym autorytetem w kwestiach zdrowia – choć nie zawsze musi to być osoba z wykształceniem medycznym.
Pomimo tego, że siłą medycyny konwencjonalnej jest oparcie na badaniach naukowych – nie zaś jednostkowych, anegdotycznych przypadkach – to na dostępności tych drugich w naszym otoczeniu często bazują psychologiczne mechanizmy kształtujące zaufanie. W przypadku, gdy problemem jest unikanie tematu, znaczenie może mieć stopniowa, pośrednia ekspozycja – na przykład na historie osób, którym czujność na wczesne objawy, rutynowa kontrola lub konsekwencja w przestrzeganiu zaleceń uratowała zdrowie lub życie. Na ogół najlepiej zapamiętujemy przykłady emocjonalnie wyraziste i życiowo bliskie (podobne do własnej sytuacji czy dotyczące znajomych osób), a także powiązane z konkretną, mierzalną daną (np. istotną poprawą jakiegoś parametru). Możemy „mimochodem” przytoczyć inspirującą historię, czy polecić serial z bohaterami reprezentującymi „wzorce”/„antywzorce” postaw względem własnego zdrowia, pamiętając, że sama ekspozycja nie zastąpi bezpośredniego dialogu, ale może być dla niego punktem wyjścia – lub chociaż szansą na impuls do refleksji.
Działanie zamiast rozmowy jest ostatecznością. Prawo do wyrażenia zgody na udzielenie świadczeń zdrowotnych przysługuje na mocy ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zapisanie pełnoletniego bliskiego niepodlegającego prawnie naszej formalnej opiece (reprezentowaniu go w decyzjach medycznych, np. na mocy dobrowolnie przekazanego pełnomocnictwa medycznego w akcie notarialnym lub w wyniku ubezwłasnowolnienia decyzją sądu) na wizytę lekarską bez jego zgody może być rozważane jedynie w wyjątkowych sytuacjach, z pełną świadomością ograniczeń prawnych – i zwyczajnego ryzyka odmowy, a także negatywnych konsekwencji dla relacji wynikających z nieposzanowania granic. Kluczowe pozostaje inspirowanie do odpowiedzialności za swoje zdrowie i do samodzielnej decyzji. Jeśli troska o zdrowie bliskiej osoby jest dla nas źródłem znacznej frustracji i powoduje pogorszenie relacji – pomocna może okazać się współpraca z psychologiem.
Zachęcenie bliskiego do wizyty u lekarza nie jest jednorazową rozmową, ale złożonym procesem wymagającym uważności, wiedzy, cierpliwości i szacunku dla autonomii drugiego człowieka.