Jak rozpoznaje się chorobę von Willebranda?
Rozpoznanie VWD opiera się na trzech podstawowych elementach: dokładnym wywiadzie dotyczącym skłonności do krwawień, wynikach badań laboratoryjnych oraz potwierdzeniu, że choroba może mieć charakter dziedziczny. Choć taki schemat wydaje się prosty, w praktyce bywa trudny do zastosowania. U wielu osób objawy są łagodne, a poziom czynnika von Willebranda we krwi jest tylko nieznacznie obniżony. Taki stan określa się jako „low VWF”. Nie zawsze oznacza on chorobę, jednak wiąże się ze zwiększonym ryzykiem krwawień, zwłaszcza w sytuacjach takich jak zabiegi operacyjne czy poród. W pierwszym etapie diagnostyki wykonuje się badania, które oceniają:
- ilość czynnika von Willebranda,
- jego zdolność do współpracy z płytkami krwi,
- aktywność czynnika VIII.
Aby rozpoznać chorobę ważne są wzajemne relacje między tymi wynikami, a nie pojedyncza wartość. Na tej podstawie wyróżnia się kilka typów choroby:
- typ 1 – zmniejszona ilość czynnika,
- typ 2 – czynnik jest obecny, ale działa nieprawidłowo,
- typ 3 – najcięższa postać, w której czynnik jest niemal niewykrywalny.
W kolejnych etapach diagnostyki konieczne mogą być bardziej zaawansowane badania, które dokładniej oceniają budowę i działanie czynnika von Willebranda. Są one wykonywane głównie w wyspecjalizowanych ośrodkach. Z tego powodu choroba von Willebranda bywa nierozpoznana, zwłaszcza w regionach o ograniczonym dostępie do takiej diagnostyki.
Dokładne określenie typu choroby ma bezpośredni wpływ na wybór leczenia. U większości pacjentów z typem 1 stosuje się lek, który pobudza organizm do uwalniania własnego czynnika von Willebranda. W niektórych odmianach typu 2 takie leczenie może być nieskuteczne lub niewskazane, a w ciężkich postaciach konieczne jest podawanie gotowych koncentratów czynnika. Szczególnej ostrożności wymagają pacjenci z jednym z podtypów choroby, u których wyniki badań mogą przypominać inną chorobę – łagodną hemofilię. Mimo podobieństwa wyników, mechanizm choroby jest zupełnie inny.
Rola badań genetycznych
Nowoczesne testy pozwalają w teorii postawić pełną diagnozę. W praktyce jednak są często dostępne tylko w wyspecjalizowanych ośrodkach, a ponadto są narażone na błąd interpretacyjny, co prowadzi często do niejednoznacznych wniosków. To właśnie w takich „szarych strefach” coraz większe znaczenie mają badania molekularne. Pozwalają one wykryć zmiany w genie odpowiedzialnym za produkcję czynnika von Willebranda.
Badania te są szczególnie pomocne przy podejrzeniu choroby von Willebranda typu 2 oraz przy najcięższej postaci choroby, czyli typie 3. Informacja genetyczna ma znaczenie nie tylko dla potwierdzenia rozpoznania, ale także dla oceny ryzyka w rodzinie oraz planowania przyszłej opieki medycznej.
Leczenie – podejście dawniej i dziś
Przez wiele lat leczenie choroby von Willebranda opierało się na prostym podziale: łagodniejsze postacie leczono lekami pobudzającymi własne mechanizmy organizmu, a cięższe – koncentraty osoczowe lub rekombinowane dla cięższych.
Obecnie coraz częściej zwraca się uwagę na ograniczenia takiego podejścia, takie jak krótki czas działania leków, konieczność częstych podań czy wpływ leczenia na codzienne funkcjonowanie pacjentów. Dlatego rozwijane są nowe metody, których celem jest długotrwała stabilizacja hemostazy, a nie jedynie reagowanie na pojedyncze krwawienia. Trwają badania nad lekami, które zwiększają stężenie czynnika von Willebranda w organizmie, nie zaburzając jego funkcji. W badaniach przedklinicznych i wczesnych badaniach klinicznych wykazano, że nawet umiarkowany, ale stabilny wzrost poziomu czynnika może istotnie zmniejszać skłonność do krwawień.
Rozwijane są również terapie przeznaczone dla wąskich grup pacjentów, u których standardowe leczenie jest nieskuteczne lub trudne do zastosowania. Równolegle testowane są rozwiązania inspirowane leczeniem hemofilii, które nie usuwają przyczyny choroby, ale mogą zmniejszać liczbę krwawień i poprawiać jakość życia.Najbardziej zaawansowane, choć nadal eksperymentalne, są metody genetyczne, których celem jest oddziaływanie na źródło choroby. Obecnie znajdują się one na etapie badań przedklinicznych, jednak pokazują kierunek rozwoju terapii bardziej precyzyjnie dopasowanych do konkretnego mechanizmu choroby.
Bibliografia: