8.02.2019 / Głos Pacjenta Onkologicznego / Informacje dla chorych - aktualności

P jak proteiny

Dr Sybilla Berwid-Wójtowicz, specjalistka ds. żywienia klinicznego wyjaśnia, jaka jest rola białka w diecie oraz dlaczego odpowiedni poziom i jakość białka są kluczowe w żywieniu pacjenta onkologicznego.


Nawet co czwarty pacjent onkologiczny traci apetyt i to już od momentu usłyszenia diagnozy. Dzieje się tak z wielu powodów. Wiemy, że stres i indywidualne nastawienie mają tu ogromne znaczenie. Obecnie rozpoznajemy ponad 100 różnych rodzajów nowotworów, a do tego każdy z nich jest jeszcze indywidualnie inny, tak jak każdy z nas – pacjentów. Dlatego podejmując leczenie musimy mieć plan zarówno na leczenie, jak i na odżywianie się w trakcie terapii, bo jak wiadomo odżywianie istotnie wpływa na poprawę jakości życia i rokowanie pacjentów onkologicznych.

Pacjenci zaczynają leczenie w różnym stanie odżywienia. Do znudzenia będę powtarzać, że większość z nich jest niedożywiona, nawet jeśli wydaje się nam, że mają wilczy apetyt i wręcz nadwagę. W powszechnym rozumieniu pojęcia niedożywienia, często nie bierzemy pod uwagę proporcji tego, co jemy, ani tego, jak wpływa to na budowę organizmu i odkładane rezerwy. Czasem niesłusznie wydaje się nam, że jeśli ktoś jest pulchny, to może mniej zjeść, bo będzie czerpał „z rezerw tłuszczowych”. Niestety, w trakcie choroby onkologicznej, trochę inaczej to działa. Przede wszystkim, organizm sięga po rezerwy energetyczne, które znajdują się w naszych najcenniejszych tkankach – w  mięśniach i w narządach. Po zmagazynowany tłuszcz sięga znacznie mniej chętnie. Może się okazać, że pacjent z nadwagą, do tego mało ruszający się, niewiele jedząc, na przestrzeni kilku dni straci siłę do poruszania się, ponieważ w wyniku natężonego spalania tkanek spowodowanych chorobą spali swoje mięśnie i osłabi serce, nawet o tym nie wiedząc.

Jak budujemy organizm?

Czy budowałeś kiedyś wieżę z  klocków? Wiesz doskonale, że im jest wyższa, tym mniej stabilna. Wiele też zależy od wielkości elementów, lecz gdy są one odpowiednio dopasowane, gwarantują stabilność konstrukcji. A jeśli nagle ktoś zacznie wyjmować ze spodu co drugi element, co się stanie? W pewnym momencie konstrukcja zacznie się chybotać, a nawet zawali się. Tak właśnie dzieje się z naszym organizmem, gdy nie dostarczamy mu odpowiedniej ilości białka w trakcie choroby onkologicznej, które jest najważniejszym budulcem naszych najcenniejszych tkanek.

Sama utrata apetytu, zarówno pod wpływem leczenia, jak i stresu z nim związanego, przyczynia się do pogarszania stanu odżywienia z  dnia na dzień. Potrzeby naszego organizmu nie maleją w chorobie. Wręcz przeciwnie. Zależnie od typu leczenia oraz rodzaju nowotworu, nasze zapotrzebowanie energetyczne (także na wybrane składniki odżywcze), może wzrosnąć wielokrotnie. Warto pamiętać, że tak jak samochód nie pojedzie bez paliwa, tak nasze leczenie może przebiegać oporniej, gdy organizm jest gorzej odżywiony.

W ustaleniu indywidualnych potrzeb i dokładnych zaleceń może nam pomóc dietetyk kliniczny, po ocenie naszego składu ciała oraz historii choroby. Może też, uwzględniając nasze nawyki, preferencje oraz plan leczenia, zalecić konkretne modyfikacje w jadłospisie. Dlatego warto wybrać się do dietetyka już na samym początku leczenia, a potem, podczas terapii, uczęszczać na wizyty kontrolne, w trakcie których dietetyk pomoże ocenić, jak udaje się nam utrzymać optymalny stopień odżywienia. A nie jest to proste, ponieważ kluczowym składnikiem odżywczym, który musimy dostarczyć, by nasz organizm nie zaczął się zbyt łatwo rozpadać, jest białko, z którego jest zbudowany. Warto też pamiętać o innych składnikach odżywczych, które musimy dostarczyć organizmowi.

Mit o szkodliwości białka

Przede wszystkim, musimy się rozprawić z mitem o szkodliwości białka w diecie pacjenta onkologicznego. Pochodzi on z pseudonaukowych artykułów w internecie, które codziennie odkrywają coś co nas zabija albo cudownie uzdrawia. Dotyczy to także książek opisujących, np.  ten jedyny, cudowny lek na raka lub niestworzone historie „uleczonych”, aby były dla czytelnika bardziej wiarygodne. Warto nadmienić, że jeżeli coś w medycynie było odkryte i jest skuteczne oraz przynosi więcej korzyści niż szkody, to jest stosowane i zalecane przez lekarzy. Sięganie do domowych rozwiązań, jak np. picie sody oczyszczonej czy ziół o nie do końca znanym składzie i mocy – może pacjentowi bardziej zaszkodzić niż pomóc. Co więcej, może pogorszyć wyniki podstawowego leczenia! Dlatego zanim sięgniesz po jakiekolwiek alternatywne rozwiązanie czy suplement – spytaj swojego lekarza, czy możesz go stosować, ponieważ jeśli rzeczywiście coś działa, to także może działać źle. Nie ma substancji biologicznie czynnych bez potencjalnych efektów ubocznych. Chociażby nadmiar witaminy C, wpływa na wytrącanie się kamieni w układzie moczowym. Nawet woda pita w nadmiarze, może zaszkodzić naszemu układowi wydalniczemu i wypłukiwać zbyt wiele składników.

Jednym z mitów, który pacjenci onkologiczni powtarzają na korytarzach jest potencjalna szkodliwość białka pochodzenia zwierzęcego w diecie chorego na nowotwór. Pod jego wpływem wielu pacjentów, nagle z dnia na dzień przechodzi na dietę wegetariańską, czy wręcz wegańską, rezygnując całkowicie z wysokobiałkowych surowców, jakimi jest nabiał i mięso. Gdyby wnioski z niektórych nieprawidłowo przeprowadzonych badań (np. słynne „China Study” dr Campbell’ów) nie były manipulacją, zostałyby uwzględnione w wytycznych żywieniowych dla populacji ludzkiej. Ta sensacyjna książka w wyjątkowo manipulacyjny i naciągany sposób przedstawia dane. Jak się postaramy – też zobaczymy zależność między liczbami, ale z punktu widzenia prawdziwych naukowych zależności przyczynowo-skutkowych, powiązania nie będzie.

Bez potwierdzonego przez lekarza i dietetyka klinicznego wskazania wykluczenia jakichkolwiek źródeł białka, czy to pochodzenia roślinnego (rośliny strączkowe, pszenica, orzechy), czy zwierzęcego (mięso, nabiał), na własną rękę nie powinniśmy rezygnować z tych składników w naszej diecie. Co więcej, starajmy się w sposób rozsądny dostarczać je w odpowiednio zwiększonych ilościach lub, gdy nie jesteśmy w  stanie zjeść takiej ilości, bo nie mamy siły, zagęszczajmy wartość odżywczą naszych posiłków, używając preparatów specjalnego przeznaczenia medycznego, jak np. skoncentrowane białko w proszku Resource Instant Protein czy gotowe do picia produkty Resource 2.0 oraz Resource Protein.

Jak odbudować konstrukcję organizmu

Wracając do naszej wieży z  klocków, białko jest elementem złożonym z  wielu podstawowych elementów. Pasują one do siebie mniej lub bardziej, bywają też różnie połączone, a nazywane są aminokwasami. W naszym organizmie, za pomocą procesów trawiennych następuje podział większych białek na mniejsze i większe fragmenty, a finalnie też aminokwasy, które potem służą do odbudowy organizmu. Nasz organizm nie potrafi niektórych tych klocków samodzielnie „zrobić”, więc muszą być dostarczone z zewnątrz. Okazuje się że większość tych niezbędnych klocków (aminokwasów), możemy dostarczyć wyłącznie z białkiem pochodzenia zwierzęcego wysokiej jakości, które znajdziemy głównie w  mięsie i  nabiale. Dlatego w diecie pacjenta onkologicznego przynajmniej połowa zapotrzebowania na białko (które jest nawet dwukrotnie większe niż u zdrowego człowieka), powinna pochodzić właśnie z łatwo przyswajalnych źródeł.

Jeśli mamy zaburzenia łaknienia (lub zawsze jedliśmy mniej), powinniśmy sięgnąć po produkty wspierające stan odżywienia pacjenta, dostarczające w dwóch dużych łyżkach proszku lub w jednej szklance płynu, aż pół porcji białka niezbędnego w jednym z trzech głównych posiłków. Rekomendowana porcja białka dla pacjenta onkologicznego to ok. 20 g w każdym z trzech głównych posiłków. Wcale nie oznacza to jedzenia trzech kotletów dziennie! Stosując produkty specjalnego przeznaczenia medycznego Resource w połączeniu z normalnym posiłkiem, możemy zapewnić pacjentowi odpowiednią podaż wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

P jak proteiny
kodowanie: projekt: